Crapy – problem współczesnych gier?

Komentarz

Gry Konsole Publicystyka Retro

Crapy w grach – problem współczesny czy nie tylko?

Na samym początku zastanówmy się czym w ogóle są tzw. crapy. Określenie to informuje nas, iż dany produkt pomimo wielu usterek trafił na półki sklepowe. Pod koniec lat 90’ takie produkcje nazywano mianem kaszanki. Gdzieniegdzie jeszcze można spotkać się z takim nazewnictwem.

Tyle słowem wstępu – przejdźmy teraz do sedna problemu. Jak wiadomo, rynek gier jest ogromy – co miesiąc półki sklepowe zalewane są wspaniałymi produkcjami. Czy aby tylko wspaniałymi ? Dynamiczny rozwój takich platform jak Steam spowodował, iż wiele niezależnych firm wypuszcza słabe produkcje, które nie nadają się do gry. Tutaj należy sobie zadać pytanie: Czy tylko teraz ukazują się tak słabe tytuły? Czy W latach 90’ żyli sami geniusze i każda ich gra osiągnęła komercyjny sukces? Odpowiedź jest bardzo prosta – w ostatnim dwudziestoleciu ubiegłego wieku rynek gier nie był tak bardzo rozległy jak teraz. Z powodu niewielkiej ilości gier wielu graczy grało w mizerne produkcje z powodu niewielkiego wyboru, jaki dawał ówczesny rynek. Dopiero z biegiem czasu uznali, iż dana gra nie jest najwyższych lotów. Pozwólmy  sobie w tym miejscu przytoczyć trzy tytuły, które ukazały się w latach 80’ oraz 90’.

Wielu graczy, nawet tych którzy nie zajmują się branżą retro, słysząc hasło „Najgorsza gra na świecie” odpowie bez wahania – E.T. Gra była przeznaczona konsolę Atari 2600 i ukazała się w 1987 roku. Produkcja była tak zła iż uznano ja za legendę Crap’ów – ale po kolei. Większość z nas zna zapewne film E.T, ujrzał on światło dzienne w maju 1982 roku i okazał się hitem ówczesnej kinematografii, a jego producenci, zważywszy na fakt, iż konsola Atari również robiła w tym czasie furorę, wpadli na pomysł wypuszczenia gry o tym samym tytule. Wszystko ładnie, pięknie, tylko problem w tym, że developerzy, chcąc utrzymać zachwyt panujący po premierze filmu, zażądali od Howarda Scotta Warshawa – ówczesnego programisty, by ten, przy możliwie niskich nakładach finansowych, zrobił grę przygodową jeszcze w tym samym roku. Z góry podano nawet termin w jakim gra MUSIAŁA się ukazać – był to 25 grudnia 1982 roku. W efekcie gracze otrzymali grę kompletnie nienawiązującą do filmu, a jej szata graficzna, nawet jak na tamte standardy, również nie zachwycała. Oczywiście nie zabrakło w niej licznych błędów. Najgorsze jednak jest to, że producenci wypuszczając kartridż z grą nie dołączyli do niego żadnej instrukcji. Gra przyniosła Atari ogromne straty finansowe, a wiele jej egzemplarzy zostało zwróconych producentowi lub zakopanych na pustyni w Nowym Meksyku.

W pierwszej połowie lat 90’ mieliśmy, że tak to nazwę, BUM w branży gier FPS. Takie tytuły, jak Catacomb 3D, Wolfenstein 3D czy DOOM zna chyba każdy. Jednak nie wszystkie wydane w tym okresie produkcje były udane. W grudniu 1993 roku ukazała się gra „Isle of the dead”. Jest ona pewnie wielu osobom obca z tego względu, że na starym kontynencie w ogóle się nie ukazała. Dlaczego okazała się ona klapą ? Silnik graficzny nie był zły, był to lekko zmodyfikowany silnik Wolfensteina 3D, system rozgrywki również nie był najgorszy. Chciano połączyć klasycznego FPS’a z motywami przygodówki point and click, który to gatunek w tych czasach również święcił triumfy. Niestety drugi element naszej mieszanki nie wyszedł twórcom najlepiej – w czasie przygody spotkamy łamigłówki które są strasznie banalne, a większość odnajdywanych przez nas przedmiotów okazuje się być bezużyteczna. Nie to jednak przyczyniło się do totalnej klapy. Na największą naganę zasługują dwa aspekty, a mianowicie odradzający się przeciwnicy (swoją drogą nie przypominają zombie a raczej plażowiczów z demencją) oraz ścieżka dźwiękowa, która torturuje nasze uszy zapętlonym 20 sekundowym utworem przez całą grę.

Powróćmy znowu na konsole, a mianowicie do Nintendo 64. Wśród wielu gier które na nią się ukazały można znaleźć zawodnika godnego rywalizacji o miano najgorszej gry z legendarnym E.T, a jest nim Superman 64. Gra porażała swoja grafiką która już na tamte czasy była strasznie przestarzała. Największym mankamentem tej produkcji jest jednak system przelatywania przez kółka rozmieszczone po całej mapie. Jeśli ominiesz trzy, zaczynasz od początku. Pewnie stwierdzicie „Oj tam damy radę”. Sterowanie w owej produkcji zostało jednak tak zaprojektowane, żebyśmy za żadne skarby nie potrafili trafić w kółka. Pominę już fakt, że każda misja ma swój limit czasowy i tak na przykład w misji drugiej mamy tylko 11 sekund na wykonanie zadania, a okienko dialogowe ukazujące nam jego treść naszego znika po sekundzie.

Oczywiście jest o wiele więcej słabych gier z lat 90’ – ja jednak pozwoliłem wybrać sobie te, które najbardziej przykuły moja uwagę. Jak już wspomniałem – starsze Crapy mogły utrzymać się na rynku ponieważ nie był on tak potężny jak dzisiejszy. Przez ten właśnie czynnik wielu twierdzi, że tylko w czasach współczesnych mamy do czynienia ze słabymi produkcjami. Niestety są w błędzie.