Kiedy krytyka zmienia się w hejt?

2 komentarze

Publicystyka

Naszła mnie dzisiaj taka refleksja na temat krytyki w Internecie. Wiemy, że panuje wolność słowa, bla bla bla…

Prowadząc własnego bloga lub jakiś inny, mały kawałek w sieci należy wyznaczyć sobie granice. Z tym, że hejt należy zwalczać w zupełności się zgadzam. Jeśli ktoś wchodzi z brudnymi buciorami na moje podwórko i zaczyna obrzucać się blotem to mam prawo się bronić i zachowywać należyty porządek na swoim terenie. To samo tyczy się komentarzy w Internecie. Jeśli ktoś rzuca bezpodstawne bluzgi lub spamuje setki razy pozornie nieobraźliwym komentarzem to moim wręcz obowiązkiem jest zaprowadzić porządek w miejscu, którym ktoś mi śmieci. Ot, dla samego chociażby faktu, że dzięki temu innym użytkownikom będzie łatwiej się tu odnaleźć.

trollCo innego jeśli ktoś nie zgadza się z moją opinią lub krytykuje wykonane przeze mnie dzieło popierając to konkretnymi informacjiami – z taką osobą z chęcią porozmawiam po to, by wykonywać swoją twórczość coraz lepiej. Rzetelna krytyka i konstruktywny komentarz zawsze pomaga. Wyrzucanie i banowanie wszystkich, którzy mają opinię odmienną ode mnie jest już zatracaniem zdrowego rozsądku. Trzeba się nauczyć trolla od osoby, która faktycznie wytykając nam wady chce pomóc.

Trolla nie wolno karmić i wie to każdy w Internecie. Wdawanie się w niepotrzebną dyskusję z trollem jest niemądre i zazwyczaj źle się kończy. A takiemu typowi właśnie o to chodzi! Najlepszym rozwiązaniem jest zignorować taki komentarz lub, gdy narusza czyjąś godność lub jest szczególnie ostry, usunąć. Zasada ta dotyczy każdego miejsca w Internecie. Wyznaczenie sobie takiej granicy jest rzeczą naturalną i nie stanowi żadnej formy cenzury.

Zdrowa dyskusja jest wtedy, gdy dochodzi do wymiany poglądów na dany temat, dyskutowaniu o jakości lub wykonaniu danego dzieła. Oczywiście mowa tutaj o rozmowie na poziomie, bez wulgaryzmu lub wyrażania dziecinnych, płytkich emocji w stylu: „ty debilu, ch**owe 2/10”. Jeśli dialog jest prowadzony dw taki sposób to wartość takiego tekstu dla czytelnika jest o wiele większa, ponieważ oprócz informacji zawartych w artykule dostaje on sporą porcję dodatkowej wiedzy w komentarzach.

Hejterzy mają na celu poddanie w wątpliwość tematu jaki poruszamy lub zniechęcić przyszłych odbiorców do naszego dzieła. Jego celem jest również zniechęcenie autora do dalszej twórczości. Taki hejterek merytorycznie nic nie wnosi do dyskusji, powoduje zbędny spam i czasami niepotrzebną frustrację. Każdy twórca musi się na to uodpornić, bo im więcej udaje mu się osiągnąć, im większą zdobywa popularność tym więcej będzie osób próbujących zniszczyć to co robi. Ignorowanie takich opinii nie jest łatwe. To wymaga treningu i doświadczenia. Należy nauczyć się oddzielać emocje od konkretów. Wtedy wszystkim będzie łatwiej się porozumiewać i rozwiązywać na swoje problemy.

Poniżej film adekwatny do tematu, znaleziony na fanpage Sylwestra Wardęgi.

Don’t retaliateW internecie jest bardzo dużo bezzasadnej nienawiści. Każdy internetowy twórca czegoś takiego doświadczył – gdy ja zaczynałem też nie było łatwo się przebić. Niestety nie po każdym to spływa. Warto się czasem zastanowić czy ma sens pisanie komuś „jesteś gównem” ;p … zawsze po drugiej stronie komputera też znajduje się jakaś osoba…

Natomiast osobom dotkniętym przez internetowych hejterów zalecam podchodzenie do tego z dystanem, zazwyczaj hejter ma ubytek mózgu i wchodzenie z nim w dyskusję jest bezsensowne.

Posted by SA Wardęga on 17 września 2013