Producentom hajs się zgadza, a Ty płacisz dokładnie za to samo co roku

Komentarz

Publicystyka

Byłeś w kinie na Przebudzeniu Mocy? A na Pogromcach duchów? Dniu niepodległości? Byłeś? Na wszystkim. Zapłaciłeś producentom za to co już widziałeś w nieco nowszej oprawie. No spoko, Twój wybór. Ale dlaczego płaczesz potem, że wciąż powstają kolejne „nowe odsłony” starych historii?

Whitney Houston kiedyś śpiewała taką piosenkę „Same Script, different cast”. Co prawda piosenka jest o czymś kompletnie innym, ale to stwierdzenie idealnie pasuje na rozpoczęcie tego artykułu. Stare polskie przysłowie mówi, że jeśli nie wiadomo o co chodzi, to na pewno chodzi o pieniądze. Nie da się ukryć, że to właśnie ona, mamona, jest głównym motorem napędzającym kolekturę w Hollywood. Świat filmu, muzyki, seriali telewizyjnych kręci się wokół pieniądza. Wszystkie poczynania twórców są nastawione na to, by osiągnąć jak największy zysk. Swoją drogą, wiecie ile czasu mają twórcy serialu telewizyjnego w tradycyjnej telewizji aby uwieść widzów? Trzy. Na początku jest odcinek pilotażowy, który jest oczywiście pierwszym odcinkiem serialu. Bardzo ważny jest debiut serialu, jednak o wiele bardziej istotne jest to, co nastąpi później. Emisja drugiego odcinka serialu zawsze przynosi spadek oglądalności. Na palcach jednej ręki można policzyć seriale które takiego spadku nie zaliczyły. Najistotniejsza jest zaś oglądalność odcinka trzeciego -ponieważ to mniej więcej od tej chwili stabilizuje się liczba widowni i stacja telewizyjna przewiduje dalsze losy serialu.

Czy kolejne odcinki tego sezonu zostaną zamówione? Odpowiedź na to pytanie nigdy nie jest prosta, serial może być skasowany w każdej chwili. Pewnie, są takie okresy w czasie roku, kiedy stacje są zajęte sprzątaniem ramówki, jednak jeśli coś naprawdę sobie nie radzi i nie potrafi ustabilizować widowni może zostać skasowane już po trzech odcinkach. Trzy odcinki… oto ile czasu twórcy mają na opowiedzenie historii.

Sytuację nieco zmieniają nagrody telewizyjne – zdarza się, że seriale są sztucznie przytrzymywane przy życiu, ponieważ zdobywają kolejne nagrody i mają pewnego rodzaju prestiż czy to wśród krytyków, czy też po prostu branży. Dodatkowym czynnikiem który kompletnie zmienił sytuację jest Netflix.

Netflix wprowadził system emisji serialu online, wypuszczając do sieci konkretnego dnia cały sezon. Sezon został opowiedziany, wyniki sprzedaży, oglądalności, tego nie zmienią a twórcy przez to mają więcej czasu i pola do manewru przekonując do siebie widza. Dzięki temu mogą zdecydować się na mniej przebywane drogi, o wiele bardziej oryginalne a widz na tym tylko i wyłącznie zyskuje. Kablówki wprowadziły nową jakość do seriali ogólnodostępnych.

Każdego roku powstaje dziesiątki nowych seriali i tyle samo jest kasowane, usuwane. Znikają w niebycie i zakończone są chamskimi cliffhangerami. Dlaczego? Widownia nie dopisała. Z jakiego powodu? Czy serial był słaby? Niekoniecznie. Trudno jest stworzyć nowy serial, nową markę która przyciągnie widzów i sprawi, że zasiądą oni raz w tygodniu przez telewizory. O wiele lepiej jest sięgnąć po sprawdzone wzorce…. albo też dokręcić sezon po kilkunastu latach do tworu który jeszcze nie tak dawno był skończony.

W filmie „Rejs” z ust jednej z postaci padają słowa „Mnie się podobają melodie, które już raz słyszałem” i te oto słowa można podpiąć pod właściwie wszystkie twory współczesnej kultury. Widownia o wiele chętniej sięga po sprawdzone tytuły. Stąd też wysyp rebootów, remake’ów, prequeli i sequeli które każdego roku atakują nas z każdej strony. Widownia zwykle narzeka wtedy, iż „Hollywood skończyły się pomysły”. Oj moi drodzy, nic w tym stylu! W LA wyjdziecie z mieszkania i jest ogromna szansa, że traficie w kogoś kto jest aktorem czy scenarzystą. Każdy kreatywny, piszący coś swojego, jednak nie mający jakiejkolwiek siły przebicia. Patrz punkt wyżej – wolimy to co już znamy. Nikt nie zainwestuje w niepewny biznes jakim jest nowa marka, o wiele lepiej stworzyć kolejną część Terminatora. Dlaczego? Niezależnie od tego jak będzie słaba czy zła, przyniesie zysk i to jest po prostu pewne. Na polskim rynku dzieje się dokładnie to samo. Nikt nie zainwestuje w nowy projekt, ponieważ Ranczo jest ogladane a ja od kilku lat słyszę że „To już ostatnia seria”. Dlaczego? Polacy podobno lubią ten serial – nie wiem, widziałem może odcinek lub dwa. Niech nawet będzie hitem niesamowitym i jakością bliski Twin Peaks – nie zostanie zastąpiony przez inny tak długo, jak tylko będzie się dało. Dlaczego? „Polacy kochają Ranczo”, a producenci pewne pieniądze.

Swoją drogą wiecie, że Twin Peaks wraca?  Laura Palmer co prawda zapowiadała swój powrót, jednak to nadal wydaje się być niesamowitym skokiem na kasę. Seriali które próbowały powtórzyć sukces produkcji Lyncha było dziesiątki, każdy ostatecznie był kasowany. W końcu postawiono na sprawdzoną kartę -po co tworzyć klon Twin peaks, kiedy można stworzyć po prostu kolejny sezon Twin peaks. To nie jedyny serial który wraca po wielu, wielu latach. Tak, na Cieie patrzę Gilmore Girls.